Co to jest rozkład wykładniczy?

Rozkład wykładniczy z parametrem \(\lambda\), oznaczany przez \(\mbox{Exp }(\lambda)\), to rozkład prawdopodobieństwa o dystrybuancie \(F(t)=1-e^{-\lambda t}\). Gęstość tego rozkładu to \(g(x)=\lambda e^{-\lambda x}\). Parametr \(\lambda\) jest w tym rozkładzie też jego wartością oczekiwaną. Przypomnijmy co to jest dystrybuanta. Mając zmienną losową \(X\) o rozkładzie wykładniczym, możemy zdefiniować dystrybuantę:

\[ F(t)=P(X < t) \]

Czyli dystrybuanta mówi nam jakie jest prawdopodobieństwo, że wartość \(X\) będzie mniejsza niż \(t\).

Skąd pochodzi rozkład wykładniczy?

Weźmy jakiś fizyczny obiekt, który może zmienić stan w każdym momencie. Możemy myśleć na przykład o atomie, który może się w każdym momencie rozpaść. Załóżmy, że interesuje nas prawdopodobieństwo tego, że obiekt zmieni stan w czasie pomiędzy \(0\) a \(dt\), gdzie \(dt\) jest małe. Niech parametr \(\lambda\) będzie proporcjonalny do prawdopodobieństwa zmiany stanu obiektu w krótkim czasie. Chciałoby się, żeby to prawdopodobieństwo było też proporcjonalne do długości tego krótkiego czasu. Dlatego powiemy tak: prawdopodobieństwo zmiany stanu na odcinku czasu \(\langle 0,dt)\) określa się jako \(p=\lambda dt\). Ponadto, założymy, że nasz obiekt (atom) nie zna pojęcia starzenia się. W matematyce nazywamy to "brakiem pamięci" i algebraicznie jest to następująca własność: \(P(X < t)=P(X < t+s|X>s)\).

Podzielmy odcinek \(\langle0,dt)\) na \(n\) równych części. Czyli mamy odcinki:

\[\left\langle0,\frac{dt}{n}\right), \left\langle\frac{dt}{n},\frac{2dt}{n}\right),\ldots, \left\langle\frac{(n-1)dt}{n},\frac{ndt}{n}\right)=\left\langle\frac{(n-1)dt}{n},dt\right) \]

Każdy z tych odcinków ma długość \(\frac{dt}{n}\). Prawdopodobieństwo, że obiekt zmieni stan w pierwszym odcinku, wynosi \(\lambda \frac{dt}{n}\). Ale obiekt się nie starzeje, więc na każdym z tych odcinków prawdopodobieństwo wynosi \(\lambda \frac{dt}{n}\).

Jakie jest prawdopodobieństwo, że obiekt nie zmieni stanu na jednym takim odcinku? Oczywiście \(1- \lambda \frac{dt}{n}\). Żeby obiekt nie zmienił stanu na całym odcinku \(\langle0,dt)\), to musi nie zmienić stanu na każdym z \(n\) mniejszych odcinków. Zatem aby obliczyć prawdopodobieństwo tego, że obiekt nie zmieni stanu na całym odcinku, możemy wymnożyć prawdopodobieństwa braku zmiany stanu na małych odcinkach. Na każdym odcinku wynosi ono \(1- \lambda \frac{dt}{n}\), więc po wymnożeniu dostajemy \(\left(1- \lambda \frac{dt}{n}\right)^n\). Jest to prawdpodobieństwo braku zmiany stanu na odcinku \(\langle0,dt)\).

Podzieliliśmy odcinek na \(n\) części i jest to dowolna liczba. Podzielmy więc go na nieskończenie wiele części, czyli obliczmy granicę w nieskończoności.

\[ \lim_{n\to\infty} \left(1- \lambda \frac{dt}{n}\right)^n = e^{-\lambda dt} \]

A więc jakie jest prawdopodobieństwo zmiany stanu na odcinku \(\langle0,dt)\)? Oczywiście \(1-e^{-\lambda dt}\).

A teraz pomyślmy nie o małym \(dt\), a o dowolnie dużym \(t\). Dzielimy odcinek na tyle części, aby każdy z nich można było nazwać małym (porównywalnie małym do \(dt\)). Można to zrobić, ponieważ \(n\) było dowolne. Postępując tak samo, jak z \(dt\), dostajemy wniosek, że prawdopodobieństwo zmiany stanu na odcinku \(\langle0,t)\) wynosi \(1-e^{-\lambda t}\). Jest to dystrybuanta rozkładu wykładniczego!

Przykład z życia

Jeśli jesteśmy zainteresowani rozkładem oczekiwania na tramwaj na przystanku, to powinniśmy dojść do wniosku, że tym rozkładem jest rozkład wykładniczy. Sprawdźmy to!

Przez wiele dni wychodziłem na tramwaj i od momentu, w którym widzę przystanek, rozpoczynałem pomiar czasu do pierwszego otworzenia się drzwi tramwaju na tym przystanku. Nieraz tramwaj właśnie podjeżdżał i nie udało mi się na niego zdążyć. Jednakże nie zmienia to faktu, że pomiar mógł zostać zanotowany. I został.

Pod moim domem jeżdżą trzy linie tramwajowe. Pomiary wykonywałem w porach, gdy każda linia jeździ co 12 minut i w porach, gdy kazda linia jeździ co 15 minut. Zatem średnio co 4 minuty w pierwszej porze i co 5 minut w drugiej porze powinien przyjechać tramwaj. Przeliczając na sekundy: 240 i 300 sekund. Możemy powiedzieć, że średni czas czekania na tramwaj to 270 sekund. Zobaczmy co na to wyniki badania.

Kolejne czasy oczekiwań na tramwaj:

\[405, 43 , 29 ,26 , 9 ,151, 229, 146, 88, 42, 46, 194, 170, 158\\ 160, 390, 65 ,220 ,289, 236 , 42 , 39 ,191, 181, 150 ,272, 203 ,242\\ 148 , 70 , 43, 118, 191, 129, 287 ,122 ,143 ,246. \]

Spójrzmy na porównanie wyników z gęstością rozkładu wykładniczego (z parametrem \(\lambda=270\)). Słupki pokazują wyniki, a ciągła linia wykres gęstości.

Jak widać, rysunki niezbyt się pokrywają (ciągła linia powinna pokrywać się ze szczytami słupków). Dlaczego? Zataiłem pewien fakt. Linie nie jeżdżą w równych odstępach 4-minutowych od siebie. Jest to raczej w ten sposób: jest tramwaj, kolejny za dwie minuty, kolejny cztery minuty później, kolejny sześć minut później, kolejny dwie minuty później, kolejny cztery minuty później, kolejny sześć minut później itd. Dlatego rozkład nie jest wykładniczy. Dlatego mamy tę dziurę pomiędzy 50 a 100 sekundami.